Get Adobe Flash player

Kategorie

Galeria

Licznik wizyt

Euro 2012

Wczoraj pierwszy raz byłam na meczu piłki nożnej i do tego jeszcze na Euro. Niesamowite przeżycie. Tego się nawet nie da opowiedzieć. Tłumy kolorowych, umalowanych i poprzebieranych ludzi. Chóralne śpiewy i szacunek dla drużyny przeciwnej. Kibicowałam Hiszpanii a mój mąż Irlandii. Mecz był widowiskowy, chociaż przykry dla Irlandii. Jednak to co pokazali na koniec meczu kibice irlandzcy przeszło najśmielsze oczekiwania. Pomimo porażki ich drużyny i smutku potrafili pięknie dopingować i to w taki sposób, że jak się słyszało ich śpiew na stadionie to łzy się cisnęły ze wzruszenia. A po meczu idąc ulicami ze stadionu jakiś Irlandczyk widząc moją hiszpańską flagę na plecach uścisnął mi rękę i pogratulował wygranej. Nie byłam na meczu naszej reprezentacji, ale bardzo chciałabym, żebyśmy też umieli się zachowywać tak jak kibice z innych państw. Naprawdę czułam, że uczestniczę w święcie piłki nożnej. Fantastyczne przeżycie.

A z Gazeta.pl dowiedziałam się o czym Irlandczycy śpiewali.

„Ponad połowa gdańskiego stadionu w zielonych barwach, śpiewająca historyczną i piękną pieśń irlandzką zatytułowaną „The Fields of Athenry”. To ballada o Irlandczyku, którego rodzina padła ofiarą Wielkiego Głodu – klęski, jaka spadła na Irlandię w 1846 roku. Przywleczona z Ameryki zaraza ziemniaczana całkowicie zniszczyła wtedy uprawy ziemniaków, podstawę irlandzkiego rolnictwa. Doszło do wielkiego głodu, który rząd brytyjski próbował ratować interwencjami finansowymi. Nadaremnie.

To jeden z najbardziej przełomowych momentów w dziejach Irlandii. Pod wpływem tej zarazy i tego głosu powstał ruch Éire Óg, który wzniecił antyangielskie powstanie w 1848 roku. Miało ono oderwać Irlandię od unii z Wielką Brytanią, ale zostało stłumione – tak krwawo i szybko, że Anglicy nazywali starcie z Irlandczykami pogardliwie „bitwą na grządce kapusty w ogrodzie wdowy McCormack”. To jednak ten moment jest przełomowy dla rozwoju myśli niepodległościowej w Irlandii, jej kultury i literatury. To właśnie wtedy ponad milion Irlandczyków wyemigrował w ucieczce przed głodem do Stanów Zjednoczonych i do dziś Irlandczycy tworzą w Ameryce jedną z największych diaspor.

„The Fields of Athenry”, która tak wspaniale zabrzmiała na gdańskim stadionie, opiewa historię niejakiego Michaela (to prawdopodobnie postać fikcyjna), który próbował w czasie głodu ratować swą rodzinę kradzieżą kolby kukurydzy. Złapany, został wysłany do Australii, gdzie wówczas Wielka Brytania osadzała więźniów. Po Mistrzostwach Europy w 1988 roku, w trakcie których Irlandczycy wygrali z Anglią 1:0, kibice w zielonych koszulkach przejęli tę pieśń jako swój hymn.”

Poniżej zdjęcia moje i męża oraz pięknych „hiszpanek”.

euro2012_011

euro2012_012

euro2012_002

euro2012_003

A teraz was zaskoczę. Idę dziś na mecz. Wiem, wiem, nie bardzo to współgra z wizerunkiem romantycznej hafciarki, ale co tam- poczuć atmosferę mistrzostw bezcenne. Idę dziś z mężem i znajomymi na mecz Hiszpania- Irlandia na gdański stadion. Mój mąż już dwa mecze ma za sobą i nikt mi nie powie, że były trudności z kupnem biletów oficjalnie i jak najbardziej legalnie. Zdjęcia z imprezy pewnie wstawię jutro, bo wrócimy późno w nocy. I tylko trzymajcie kciuki, żeby nie padało, bo mam wrażenie że są na to duże szanse.

o_mnie_2_mini

Mam na imię Justyna i kocham haft krzyżykowy.

 
Listopad 2017
P W Ś C P S N
« Paź    
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930  

Gości on-line

Candy na blogach

Tu zaglądam