Get Adobe Flash player

Kategorie

Galeria

Licznik wizyt

Rozmaitości

Wpisy o życiu, drobiazgach, sprawach różnych

W jednym z pierwszych wpisów na blogu pokazywałam karmniki jakie robi mój mąż w wolnych chwilach. Jednak to nie jedyne jego dokonania konstrukcyjne. Jego wielką pasją jest Władca Pierścieni i oczywiście ostatnio Hobbit. Dzisiaj chciałam Wam pokazać domek Hobbita jaki zbudował, bo naprawdę wart jest podziwiania. I mam nadzieję, że nie jest to tylko moja opinia. Zresztą same zobaczcie.

Domek ma okiennice i dym z komina, garnki na płocie wielkości 5mm. Będą jeszcze kwiaty w oknach. A w środku biblioteczkę z książkami (jeszcze nie pomalowaną), skrzynię na obrusy i inne cuda. Jak Bilbo Baggins wieczorem chce odpocząć siada przed kominkiem i czyta. Wszystko cudownie wykonane i pomalowane. Przy nim te moje dłubane krzyżyki to pestka.

hobbit_01_hobbit_house_wip

hobbit_09_hobbit_house_wip

hobbit_05_hobbit_house_wip

hobbit_08_hobbit_house_wip

hobbit_06_hobbit_house_wip

 

 

Dawno się nie odzywałam, bo teraz trochę pracy mam przy okazji otwartej niedawno pasmanterii. Właśnie we wtorek kurier przywiózł świeżutką dostawę artykułów do sklepu. Byłam tak ciekawa, że sama wtargałam 32 kg karton po schodach, zmęczyłam się niemożliwie, ale warto było. Piękne nowe dzwonki, cekiny, wstążki, tasiemki, filce w ponad 20 kolorach, wełna do filcowania i wiele, wiele innych produktów. Część z nich już pojawiła się w sklepie, część będzie dziś wieczorem. Zapraszam do oglądania i kupowania.

Lato nas na wybrzeżu nie rozpieszczało, ale za to jesień jest cudowna. Co prawda dziś trochę pochmurno, ale zobaczcie jakie zdjęcia zrobiłam w moim ogrodzie dwa dni temu.

jesienny-ogrod_pa022548

jesienny-ogrod_pa022549

jesienny-ogrod_pa022550

jesienny-ogrod_pa022551

jesienny-ogrod_pa022552

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Bardzo dziękuję wszystkim za odwiedziny i zapraszam do komentowania, bo tak smutno jak nic nie piszecie.

W zeszłym tygodniu mój mąż wrócił z podróży służbowej do Chin. Oprócz spotkań biznesowych gospodarze przygotowali wiele atrakcji zarówno kulinarnych jak i kulturalnych. Zacznę od tych drugich. Muszę przyznać, że mój małżonek został jak widać skażony pozytywnym podejściem do rękodzieła, bo znalazł czas na odwiedzenie pawilonu poświęconego haftom. Pokażę wam kilka zdjęć.

Najpierw hafty

chiny_p9042059

chiny_p9042063

chiny_p9042062

chiny_p9042060

chiny_p9042061

chiny_p9042064

Mój mąż chciał obejrzeć sobie lewą stronę obrazów w gablotach o powiedział, że nie wie jak to możliwe, ale według niego materiał był pojedynczy, ale haft układał się tak, że z drugiej strony był inny obraz. Inaczej mówiąc były dwie prawe strony z różnymi obrazami. Niesamowite.

A teraz trochę tańca, śpiewu, teatru, opery – po prostu całe Chiny

chiny_p9062217

chiny_p9062203

chiny_p9062195

chiny_p9062181

chiny_p9062245

Mam nadzieję, że w niedługim czasie będzie odcinek pt Chiny kulinarnie, ale teraz czuję, że chyba łapie mnie gorączka. Idę po gripex i do łóżka.

 

 

 

Jako, że każdy powód jest dobry niniejszym ogłaszam pierwsze candy na moim blogu z okazji rozpoczęcia nowego roku szkolnego. Zasady są takie jak zwykle czyli:

1. proszę o pozostawienie komentarza pod postem

2. proszę o zamieszczenie banera z linkiem do candy na swoim blogu lub napisanie informacji w poście z zamieszczeniem linku.

3. losowanie za dwa tygodnie, w niedzielę 9 września.

A poniżej zdjęcia przygotowanych przeze mnie cukierasków: zestaw do haftowania z kotem Nelsonem, metalizowana nić Madeira koloru fioletowego, filcowe kwiatki, trzy kartki z passe-partout, dzwoneczki, drewniane kwiatki i motylki, wstążka świąteczna. I w ramach niespodzianki jakiś hafcik przeze mnie wykonany, ale na razie nie zdradzę jaki.

candy_p8261437

candy_p8261438

candy_p8261441

 

Oczywiście wbrew moim szczerym chęciom nie udało mi się dodać żadnego wpisu podczas pobytu w górach. Wróciliśmy wczoraj, dlatego dziś na świeżo pokażę gdzie byliśmy i co widzieliśmy.

W pierwszej kolejności pojechaliśmy do Szklarskiej. Pogodę mieliśmy dobrą, bo było nie za upalnie, w sam raz na górskie spacery. Trochę się tego chodzenia obawiałam ze względu na moje kontuzjowane kolano, ale dałam radę i zobaczcie gdzie byliśmy.

Pierwszego dnia poszliśmy na wodospad Kamieńczyka

wakacje_001

wakacje_002

Następnego dnia poszliśmy na zamek Chojnik a potem obejrzeć wodospad Szklarki

wakacje_008

no i nad wodospadem natknęliśmy się na niesamowite zwierzątko 🙂

wakacje_009

A w ramach pogłębiania wiedzy o rzemiośle odwiedziliśmy przecudne miejsce w Szklarskiej – Leśną Hutę. Jest to prywatna firma – huta szkła, gdzie wiele przedmiotów wykonuje się ręcznie. Można obejrzeć jak powstają te cudeńka, wyrabiane ręcznie, pięknie barwione i formowane. Wymaga to niesamowitej precyzji i wprawy, bo ciekłe szkło osiągające temperaturę 1200 stC  zastyga w ciągu mniej więcej 30 sekund i po tym czasie nie można już go formować. Zawsze jak odwiedzam takie miejsca, skanseny niemalże, modlę się, żeby przetrwały na rynku, żeby nie wyparły ich zmechanizowane fabryki gdzie wszystko odbywa sie po wciśnięciu odpowiedniego guzika.

wakacje_006

wakacje_007

wakacje_005

wakacje_003

a w puszkach są barwniki do barwienia szkła

wakacje_004

Jako, że wypoczywaliśmy w pobliżu granicy pojechaliśmy zwiedzić pałac Frydlant. Polecam każdemu kto będzie miał okazję go odwiedzić. Po zamku wiedzie prawie kilometrowej długości trasa zwiedzania, a komnaty wyglądają jakby mieszkańcy dopiero co wyszli i niedługo wrócą.

wakacje_010

wakacje_011

Po zakończeniu wypoczynku w Szklarskiej pojechaliśmy na dwa dni do Pragi czeskiej. Oboje z mężem uwielbiamy Czechy i jeśli jesteśmy na południu Polski nie możemy się powstrzymać, że tam nie zajechać. W Pradze byliśmy już kilka razy, ale zawsze nam mało. Tym razem zobaczyliśmy mniej sztandarowe punkty zwiedzania, ale biorąc pod uwagę panujący upał dało to trochę wytchnienia. W ogrodach pałacu Waldstejn spotkaliśmy się z pawiami czym nasza córka była zachwycona, bo jeszcze nie widziała pawi chodzących poza klatką, pomiędzy spacerującymi ludźmi.

wakacje_012

wakacje_015

Byliśmy na wzgórzu Petrin, wieczorem obejrzeliśmy grające fontanny, przypomnieliśmy córce Hradczany

wakacje_014

a po całym wyczerpującym dniu wpadliśmy do klasztoru na Strahovie na tmave pivo i nakladany syr 🙂

wakacje_013

Niestety na mój wakacyjny haft nie miałam zbyt wiele czasu, ale jutro postaram się zrobić  zdjęcie postępów.

 

 

 

 

 

 

Wczoraj pierwszy raz byłam na meczu piłki nożnej i do tego jeszcze na Euro. Niesamowite przeżycie. Tego się nawet nie da opowiedzieć. Tłumy kolorowych, umalowanych i poprzebieranych ludzi. Chóralne śpiewy i szacunek dla drużyny przeciwnej. Kibicowałam Hiszpanii a mój mąż Irlandii. Mecz był widowiskowy, chociaż przykry dla Irlandii. Jednak to co pokazali na koniec meczu kibice irlandzcy przeszło najśmielsze oczekiwania. Pomimo porażki ich drużyny i smutku potrafili pięknie dopingować i to w taki sposób, że jak się słyszało ich śpiew na stadionie to łzy się cisnęły ze wzruszenia. A po meczu idąc ulicami ze stadionu jakiś Irlandczyk widząc moją hiszpańską flagę na plecach uścisnął mi rękę i pogratulował wygranej. Nie byłam na meczu naszej reprezentacji, ale bardzo chciałabym, żebyśmy też umieli się zachowywać tak jak kibice z innych państw. Naprawdę czułam, że uczestniczę w święcie piłki nożnej. Fantastyczne przeżycie.

A z Gazeta.pl dowiedziałam się o czym Irlandczycy śpiewali.

„Ponad połowa gdańskiego stadionu w zielonych barwach, śpiewająca historyczną i piękną pieśń irlandzką zatytułowaną „The Fields of Athenry”. To ballada o Irlandczyku, którego rodzina padła ofiarą Wielkiego Głodu – klęski, jaka spadła na Irlandię w 1846 roku. Przywleczona z Ameryki zaraza ziemniaczana całkowicie zniszczyła wtedy uprawy ziemniaków, podstawę irlandzkiego rolnictwa. Doszło do wielkiego głodu, który rząd brytyjski próbował ratować interwencjami finansowymi. Nadaremnie.

To jeden z najbardziej przełomowych momentów w dziejach Irlandii. Pod wpływem tej zarazy i tego głosu powstał ruch Éire Óg, który wzniecił antyangielskie powstanie w 1848 roku. Miało ono oderwać Irlandię od unii z Wielką Brytanią, ale zostało stłumione – tak krwawo i szybko, że Anglicy nazywali starcie z Irlandczykami pogardliwie „bitwą na grządce kapusty w ogrodzie wdowy McCormack”. To jednak ten moment jest przełomowy dla rozwoju myśli niepodległościowej w Irlandii, jej kultury i literatury. To właśnie wtedy ponad milion Irlandczyków wyemigrował w ucieczce przed głodem do Stanów Zjednoczonych i do dziś Irlandczycy tworzą w Ameryce jedną z największych diaspor.

„The Fields of Athenry”, która tak wspaniale zabrzmiała na gdańskim stadionie, opiewa historię niejakiego Michaela (to prawdopodobnie postać fikcyjna), który próbował w czasie głodu ratować swą rodzinę kradzieżą kolby kukurydzy. Złapany, został wysłany do Australii, gdzie wówczas Wielka Brytania osadzała więźniów. Po Mistrzostwach Europy w 1988 roku, w trakcie których Irlandczycy wygrali z Anglią 1:0, kibice w zielonych koszulkach przejęli tę pieśń jako swój hymn.”

Poniżej zdjęcia moje i męża oraz pięknych „hiszpanek”.

euro2012_011

euro2012_012

euro2012_002

euro2012_003

A teraz was zaskoczę. Idę dziś na mecz. Wiem, wiem, nie bardzo to współgra z wizerunkiem romantycznej hafciarki, ale co tam- poczuć atmosferę mistrzostw bezcenne. Idę dziś z mężem i znajomymi na mecz Hiszpania- Irlandia na gdański stadion. Mój mąż już dwa mecze ma za sobą i nikt mi nie powie, że były trudności z kupnem biletów oficjalnie i jak najbardziej legalnie. Zdjęcia z imprezy pewnie wstawię jutro, bo wrócimy późno w nocy. I tylko trzymajcie kciuki, żeby nie padało, bo mam wrażenie że są na to duże szanse.

Znowu trochę czasu minęło odkąd się ostatni raz odzywałam, ale ten czas jakoś tak szybko leci, że nie nadążam. Moja córka jak zwykle sypała kwiatki w czasie procesji Bożego Ciała. W tym roku pierwszy raz szła w procesji mała Hania, która nie ma jeszcze trzech lat – córka mojego kuzyna. Pokaże Wam jak było.

018_bozecialo2012 to moja córka

A poniżej mała Hanusia

027_bozecialo2012

Nasza procesja nie jest zbyt duża, bo nie mamy np żadnej poduszki niesionej. Mam jednak taki plan, że może na przyszły rok coś wykombinuję – wizja już jest. Niżej kilka zdjęć ogólnych cudnych dziewczynek sypiących kwiatki.

012_bozecialo2012

013_bozecialo2012

020_bozecialo2012

 

Dawno mnie tu nie było, bo najpierw był narciarski wyjazd a potem trochę spraw urzędowych do załatwienia miałam. Zdjęcia z gór już pokazywałam, ale w powrotnej drodze zahaczyliśmy o zamek Neuschwanstein.

neuschwanstein_panorama

Cudowny i malowniczy zamek, do którego od dawna chcieliśmy z mężem pojechać. Najgorsze jednak było to, że po śniegach alpejskich stoków w okolicach zamku powitał nas 30-o stopniowy upał. Dobrze, że chociaż dla córki miałam przygotowaną sukienkę na ramiączkach.

Do zamku nie można dojechać samochodem, bilety odbiera się wiosce u podnóża góry i dalej idzie na piechotę. Co prawda teoretycznie można dojechać autobusem, ale one kursują co 20 min, a kolejka była taka, że dopiero w trzeci mielibyśmy szansę wsiąść, więc odpuściliśmy. Wejście do zamku jest na konkretną godzinę i nie można się spóźniać. Zgodnie z drogowskazami podejście jest obliczone na jakiś 40 min, my mieliśmy około 30 więc rodzinka narzuciła dość ostre tempo. Ja jako, że jestem po operacji kolana i nie całkiem jest ono sprawne zamykałam tyły. Po jakichś 10 min poprosiłam, żeby mnie dobili, bo nie dojdę.  Pokonałam jednak słabości i dałam radę dojść, jak się okazało czas na drogowskazach był dość przesadzony i w sumie mogliśmy iść wolniej. Ale za to widoki jakie na nas czekały pod zamkiem są obłędne. Polecam ten zabytek z czystym sercem, bo jest bajkowo. Zresztą same zobaczcie na zdjęciach poniżej.

dsc_9148a

dsc_9150

dsc_9166a

PS1. Pierwsza fotka (ta najwyżej) jest „pożyczona” z netu, bo zrobienie takiej panoramy wymagałoby przejścia kolejnych kilku kilometrów szlakiem turystycznym pobliskimi lasami, a na to nie było czasu. Reszta zdjęć za to jest już naszego autorstwa.

 

PS2. Dodam jeszcze tylko, że w tej samej miejscowości jest też drugi zamek Hohenschwangau położony trochę niżej niż Neuschwanstein. Jak mielibyśmy więcej czasu, to zapewne też z chęcią byśmy go zwiedzili.

dsc_9162a

 

o_mnie_2_mini

Mam na imię Justyna i kocham haft krzyżykowy.

 
Listopad 2017
P W Ś C P S N
« Paź    
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930  

Gości on-line

Candy na blogach

Tu zaglądam